Za oknem krajobraz przypomina mi o tym, że mamy jesień. Niebo całkowicie zakryte przez jedną wielką szarą płachtę, która niczym nie przypomina białych chmurek wiosennej pory. Do tego wrażenie mgły ciążącej nad ziemią. Zazwyczaj mój nastrój jest adekwatny do warunków na dworze i sama niechętnie wychodzę w takie dni do świata i ludzi. Toteż byłam wniebowzięta faktem 3 lekcji i to w dodatku zajęcia zaczynały się po 10. Najchętniej w leniwe dni wspomagam się różnymi pysznościami upolowanymi na zakupach. Dzisiaj wybór padł na ryżyk brązowy w sosie pomidorowo-czosnkowym z wędzonym łososiem. W kuchni jestem amatorką i dopiero uczę się nowych potraw, a ilość składników moich dań jest powalająco mała ;) Nie wychodzi mi to najszybciej, ale z każdym razem efekt końcowy jest coraz bardziej zadowalający. Nigdy mama mnie nie zmuszała do gotowania, za co jestem bardzo wdzięczna, bo dopiero kiedy czegoś naprawdę chcę, ma to pożądany efekt ;) W przeciwnym wypadku zapewne szybko zniechęciłabym się do gotowania, a i starając się załatwić zadanie jak najszybciej po prostu nie przywiązywałabym uwagi do szczegółów, które akurat w gotowaniu determinują jak danie będzie smakowało. Teraz, kiedy postanowiłam sama przekroczyć na dłużej progi kuchni, odmierzam dokładnie czas gotowania oraz zasięgam porad w internecie co do łączenia składników oraz dodawania przypraw. Oczywiście nie obyło się bez kilku potknięć, kiedy np. dodałam do czegoś, chyba jakiejś kaszy zbyt dużą ilość tzw. wegety i zwyczajnie nikt nie chciał jeść tej przesolonej mieszanki, nawet mój tato, który jest naprawdę elastyczny co do kwestii serwowanego jedzenia ;)
Ryżyk zdążyłam już pochłonąć i teraz zabieram sie za czytanie "Pamiętników wampirów".
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz